Dziś jest niedziela i napiszę taki zimowo refleksyjny post.
Przez przypadek natrafiłam na pewną stronę osoby polemizującej z opiniami o tarocie.
Nie podam tej strony,bo to strona komercyjna a to nie jest miejsce do obiektywnej dyskusji.
Ten blog ma na celu również polemikę ale poza miejscach które zarabiają na takich wynalazkach.
Już wspomniałam,że zdaję sobie sprawę z tego,że jakaś ilość osób zaglądających na ten blog po kilku sekundach uzna jego treść za ofensywę kościelną i da sobie spokój z zagłębieniem w jego treść.
Rozumiem to,sama niedawno umieściłam na pasku bocznym nowe wypowiedzi i nad jedną z nich się zastanowiłam.
Przypomniałam sobie,że kiedyś kiedy zajmowałam się tymi kartami natrafiłam na nią w sieci i zupełnie zignorowałam.
Przytaczam tu wypowiedzi osób zamieszczone na stronach związanych z Kościołem katolickim bo to rozumiem.
Rozumiem też osoby niewierzące zajmujące się takimi wynalazkami,ale nie podoba mi się manipulacja,często komercyjna odwołująca się do krucjaty kościelnej przeciwko takim "wspaniałym" narzędziom jak karty tarota.
Nie jestem nawróconą osobą,która prowadzi jedną z flank bitwy w czasie kościelnej wojny z ezoteryką,okultyzmem a w tym kartami tarota.
Staram się przybliżyć zagrożenia wypływające z korzystania z takich wynalazków.
Wracając do wywodu na temat głupot wypisywanych przez nawróconych o tych kartach.
Według, raczej nie tylko mnie rzetelną dyskusję,bezstronną mogą prowadzić tylko osoby nie zainteresowane materialnie korzystaniem z takich wynalazków.
Z jednej strony prowadzą one nieomal za rękę osoby korzystające np. z kart tarota czy podobnych w świat nieznany,niezbadany, w świat często wykreowany w swoich komercyjnych publikacjach opowiadający o magii,duchach,dobrym lub złym wpływie astralu,o zabezpieczeniach przed (często trudno wyłowić przez czym) obciążeniami,przyczepianiem się różnych bytów czy czegoś w tym rodzaju a z drugiej oburzają się,że kiedy ktoś się przestraszy to właściwie nie ma czego bo to korzystanie jest bezpieczne.
Co prawda nie są w stanie wytłumaczyć na czym to bezpieczeństwo jest oparte,czasami coś tam jest wspominane nie tylko o soli i świecach ale też o właściwym użyciu tych kart.
Temat właściwie użytych kart już zaznaczyłam przy właściwych rękach,ale jeszcze napiszę post o "właściwym" użyciu kart.
Umieszczam na blogu wypowiedzi opisujące przeżycia z demonami,niebezpiecznymi "energiami" czy podobnymi w tle,w tym nauczyciela tarota ale z drugiej ostrzegam z psychologicznego punktu wiedzenia przed korzystaniem z takich wynalazków.
Już tylko te dwa poziomy mogą stworzyć piorunującą mieszankę,która może zburzyć przyszłość człowieka(może powinnam wpisać słowo przyszłość w cudzysłów) w proch,zamieniając w przyszłość ułożoną na karcianym stoliku...
Nie ukrywam,że trudność w udowadnianiu wielu tez stawianych na tym blogu polega na tym,że trzeba trzymać te karty w ręku,trzeba prawidłowo odczytywać to co na nich jest lub bardziej co z tego może wyniknąć.
Bez tego trudno zrozumieć na czym to polega i trzeba zaufać,albo reklamie albo zawartości tego miejsca lub podobnych.
Człowiek nie jest w stanie uciec od własnej psychiki,nie jest w stanie obejść aż tak daleko konstrukcji psychicznej swojej lub cudzej.
Nie można uciec od wychowania,wiary,również wiary w coś tam,doświadczeń,przeżyć itd..
Tak wiele jest w każdym nadziei,wiary,marzeń,odbieramy świat poprzez iluzje,że wtłaczanie do głowy "tarotowej wersji wydarzeń" przynosi..no cóż..o tym jest ten blog.
Na wielu stronach można przeczytać reklamy,że to zwierciadło duszy lub,że to klucz do przyszłości..
Jak słabi muszą być ludzie którym do spojrzenia w duszę swoją lub cudzą potrzebne są kolorowe kartki z okultystycznymi znakami?
Jeśli piszą o duszy powinni wierzyć w duchy..
Chyba,że są katolikami lub katolikami posługującymi się kartami tarota z okultystycznymi znakami do oszukiwania siebie,że jest inaczej albo tak jak im wygodniej.
Często osoby zajmujące takimi wynalazkami mówią o tych kartach-przyjaciel..
To smutne,że tak są samotni i słabi, ale krzyczą,że silni.
Ten tarotowy labirynt ma nie tylko wiele korytarzy,ma wiele poziomów manipulacji..
Jeśli ktoś nie potrafi odczytywać tego co widzi to rozumiem,że opowiada co mu "intuicja",wizja czy coś innego podpowiada (często treści różnych komercyjnych publikacji),ale jeśli potrafi to ciekawi mnie co wtedy mówi kiedy naprzeciwko siedzi osoba pełna ufności i nadziei..
Mówi,że to tylko pewien czas?Jaki czas?Czas w tych kartach jest zawieszony na wydarzeniu,na sile oddziaływania na daną osobę..
Nie wybiorę się do wróżki,więc nie wiem co czytają z tej karcianej pustki,bo z tych kartoników wieje pustką...
Jeśli na karcie widać pustkę czy osoba poddająca się wizjom,medytacjom czy jak niektórzy nazywają transem może wypatrzeć te świetliste drogi?
Czy jest w stanie odczytać te pojedyncze postacie(nawet jak widać dwie to jakiej karcie odpowiadają)i co to oznacza?
Powtórzę to co już kiedyś napisałam,że nie mam zamiaru zbawiać świata bo wiem,że ciekawość jest silniejsza od rozsądku.
Ludzie marnują sobie życie z różnych przyczyn,więc ten blog jest dla tych,którzy są w stanie zastanowić się po co potrzebny jest klucz do przyszłości jeśli wierzą,mają nadzieję,że czeka ich dobra przyszłość.
Wątpliwości mają ludzie mający problemy i wybierają tą reklamowane drogi,choć i oni mają nadzieję..
Kiedy poznają przyszłość ułożoną z karcianej tarotowej talii,której nie chcą może być za późno na zmianę tej przyszłości bo pójdą tymi tekturowymi czy papierowymi drogami..
Mimo wszystko to napiszę,choć nie wiem(znikomą mam nadzieję,ale mam) czy ktoś zajmujący się tymi kartami to zrozumie i weźmie do siebie taką przestrogę,że za pomocą tego wynalazku(to co mówi,również gestem,spojrzeniem czy innymi zachowaniami,pomijając inne groźniejsze aspekty wspomniane wielu wypowiedziach,tylko wspomnę często zupełnie poza swoją świadomością podczas tych seansów)może wyrządzić krzywdę nieodwracalną i są już na tym blogu na ten temat przykłady wypowiedzi..
Pewien mężczyzna pokusił się o wizytę u wróżki,a ona przepowiedziała mu,że kiedyś umrze w samochodzie..
Mężczyzna przez wiele lat bał się każdej podróży,aż kiedyś wsiadał kolejny raz do samochodu,żeby udać się w podróż i umarł na serce.
Z jednej strony ktoś płytko myślący powie-wróżka "wizjonerka",z drugiej czy ktoś jest w stanie wznieść się ponad ten komercyjny kokon wzajemnej adoracji pobrzękującej odstraszającymi złe energie czy coś tam bransoletkami i pomyśleć o takich przypadkach,że to nie wróżka wizjonerka,tylko ten reklamowany tarotowy klucz do przyszłości otworzył drzwi do trumny..
Ten człowiek każdego dnia bał się podróży!
Ten przykład jest kolejnym przykładem poziomu tarotowego labiryntu..
Tak wiem,że o altruizm nie jest łatwo,ale ile jest takich osób myślących,że ten klucz jest do drzwi za którymi kryje się reklama z napisem:anielski tarot,miłosny tarot itp.?czy ktoś nad takim aspektami się zastanawia?
Cały czas czekam,żeby ktoś napisał jaka karta mówi o miłości,związku,w jaki sposób wytycza się za pomocą tych kart te drogi lub co jest za drzwiami jak otworzy się tym tarotowym kluczem kolejną tekturową czy papierową furtkę..
Wiem co jest,ale chciałabym poznać sensowne polemiczne zdanie na ten temat.
Życzę miłej i słonecznej niedzieli.
Wydaje mi się kwestią oczywistą (ale może mi się tylko wydawać), że karty są tylko narzędziem; że nie wytycza się z ich pomocą dróg, czy choćby ścieżek; wydaje mi się, że to my, ludzie, kształtujemy, czasami z pomocą kart, ale zawsze samodzielnie, swoją przyszłość. Jeśli ktoś nie potrafi ... cóż można powiedzieć. Będzie omijał samochody ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePowtórzę, to co już wielokrotnie pisałam,iż zdaję sobie sprawę,że wiele rzeczy zawartych na tym blogu dla osób,które nie znają tych kart wyda się irracjonalnymi:)Stawiam tezy,umieszczam wypowiedzi,staram się zachęcać,inspirować do myślenia..
OdpowiedzUsuń na zawszeTe drogi,ścieżki to reklama tego wynalazku.
Czy samodzielnie?Ja zdecydowanie twierdzę,że nie.Nawet zostawiając kwestię zawarte m.in w wypowiedziach na pasku bocznym bloga i w innych jego miejscach o magii,demonach,duchach..na boku to nie da się obejść własnej psychiki tak,żeby nie nasiąknąć symbolami tych kart..
To skomplikowane..może ten komentarz to tylko twoje fajna refleksja,ale jeśli chcesz na ten temat podyskutować zapraszam:)
A może nie chodzi o to, że, jak to barwnie określiłaś 'psychika nasiąka symbolami' w każdym możliwym przypadku, lecz o to, że część z nas jest mniej odporna na sugestię/autosugestię zaś karty pełnią w tym przypadku wyłącznie rolę katalizatora owej zaniżonej odporności?
Usuń na zawszeJaka może być miara odporności na sugestię podczas seansu karcianego?
OdpowiedzUsuń na zawszeJak ocenić odporność danej osoby na sugestię jeśli przychodzi ona do osoby,która rozkłada karty,które są tajemnicą.
Na tym blogu są przykłady,że ta sama karta znaczy czasami to a czasami co innego.Ile zależy od tarocisty?
Nie zgodzę się absolutnie z tym,że to medium może być katalizatorem.
Dyskusję o tym wynalazku można prowadzić na jakimś poziomie psychologicznym(nie jestem psychologiem i za domorosłego nie chcę uchodzić ,to tylko moje uwagi do zastanowienia),ale trzeba zawsze pamiętać,że zawierają w sobie symbole okultystyczne,alchemiczne,ezoteryczne,astrologiczne,podobne i inne..
Trzeba też pamiętać,że osoba przychodząca na taki seans już ma zasugerowane pewne rzeczy i nie jest silna jeśli potrzebny jest jej taki wynalazek,żeby sobie pomóc w czymkolwiek..nawet w odsłonieniu kawałka "jutra",obojętnie ile w tym prawdy.
Czego takiego przestraszyły się osoby,których wypowiedzi umieszczam,w tym zajmujące się tym wynalazkiem?
Myślę,że nie tylko grzechu,ale też zachwiał on ich równowagę dobra i zła.
Mit,legenda czy przesąd,że nie powinno się rozkładać dla siebie kart?
A może wskazówka,że to byłoby nie do udźwignięcia?
Boga nie ma,tak twierdzi wielu zajmujących się takimi wynalazkami,to szatana czy diabła też nie ma.
Karty tarota są,można je kupić bez problemu i spowodują wiarę w co?
Rozumiem takie osoby,bo ten wynalazek pokazuje nie tylko sposobem pewien specyficzny sposób "mówienia" o wielu rzeczach.
Ktoś stwierdził,że burzy schematy,dogmaty itp,.ale on buduje swoje..
Tak,słyszałam,że dobro i zło to rzecz względna,ale moim zdaniem tak mówią osoby,które wierzą,że to ich nie dotyczy bądź obrażone są na cały świat i myślące,że w ten sposób dostosowują się do tego złego świata.
Szukają wolności popadając w kolejną niewolę,tylko,że to niewola bez nadziei..
To niestety nie jest takie proste,choć w samych tych kartach widać tą ich 'szczerość"pod pojedynczymi postaciami,pustką..
To jest bezsporny fakt,że niektóre te incydenty mogą być bardzo groźne..
Jeśli przyjdzie do ciebie osoba i w jej oczach,zachowaniu widzisz nadzieję,jakąkolwiek wiarę w związek,uczucie,poprawę w pracy,w domu a widzisz wieżę lub cesarzową,to w jakimś sensie bez znaczenia, bo trzeba odczytać w jakim zakresie dotyczy tej osoby i nawet cesarzowa może być dla takiej osoby katastrofą życiową, to w jaki sposób ten katalizator o którym piszesz pomoże w tej sugestii czy objawionej przez to medium prawdzie czy półprawdzie?
To często przekazanie czegoś co zmienia los człowieka jeśli zaistnieją do tego sprzyjające okoliczności..
Wiedząc coś od czegoś co ma opinię"że się coś lub więcej sprawdza"człowiek świadomie lub podświadomie swoim zachowaniem,decyzjami zamienia coś na coś innego..
Wiedząc odpuszcza lub wiedząc,że to może tylko sugestia i się nie sprawdzi walczy..a jeśli następna karta pokarze,że przegra?
Czy już tylko każda z tych kart pokazuje przegraną jeśli dotyczy to jego lub w przypadku cesarzowej nie jego czy jej?
Jeśli to katalizator to powinien neutralizować..co?jak?
Powtarzam często,że to wielostopniowy labirynt.
Trzeba by było odróżnić wiele rzeczy..lub poskładać wiele.
To jest niemożliwe..
Ufność do tego wynalazku mnie zastanawia..
Skąd ona się bierze?
Otaczają nas symbole. Poczynając od znaków drogowych, przez zdjęcia w gazetach i filmy, na obrazach kończąc. Otaczają nas i wpływają na nas. Część z nich odczytujemy w sposób świadomy, części nie. Gdy je widzimy (mniejsza o świadomość) odczytujemy z nich informacje; tez zaś przekładają się wprost na nasze zachowania, emocje, uczucia, gesty. Na nas samych. W tym sensie, dla jednego groźne okażą się karty tarota, a dla drugiego kościelne ikony w stylu bizantyjskim. Czym jest symbol odczytany bez udziału świadomości? Jakie zachowania może wywołać? Czy w stosunku do każdego człowieka tożsame?
Usuń na zawszeTo co dla mnie jest problemem w odniesieniu do kart tarota to nie karty, ale ludzie i ich, z jednej strony popkulturowe a z drugiej mistyczne, do nich podejście. Ufność, którą pokładają w stworzonym wokół kart mistycyzmie nieustannie mnie zaskakuje. Podobnie zresztą jak udział procentowy psychologów w gronie tarocistów/ek :)
Ok,zostawmy więc psychologię,choć ostrzeżenia płyną również od zawodowych psychologów i jest na ten temat mowa w którymś materiale filmowym.
OdpowiedzUsuń na zawszeCzy można ominąć to wszystko co zawiera ten wynalazek?Czy można pominąć jego historię?
Można zostawić mistykę,psychologię,historię w jakimś sensie domniemaną?
W takim razie dlaczego tarot?
Można sobie wykombinować graficznie jakieś obrazki,wydrukować i układać jak puzzle..
Tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie jaką wersję się przyjmuje jeśli chodzi o działanie tego wynalazku.
Ujawnij swoje zdanie na ten temat-jak działa tarot.
Ikony groźne..można się uzależnić od modlitwy,od noszenia przy sobie ikony..
Czy wiesz w czym pomaga modlitwa?
Myślę,że wiesz co to ucieczka w symboliczny świat tarota przed światem spoza tarota..
To te same światy?To trzeba umieć udowodnić,że to nie jest "świat iluzji",bądź świat który jest wtłaczany lub kreowany za pomocą tych symboli..
Czym się zajmują okultyści można choćby wygooglować..
Nie da się zmazać z tego medium ich przeszłości i tego wszystkiego c na nich jest..
Zdejmujemy z tarota mistykę,mitologię,okołotarotową psychologię,i co zostaje?Fakty? Jakie?Że to narzędzie neutralne z m.in.okultystycznymi znakami?
Mnie natomiast zadziwia uparte zacieranie tego wszystkiego co jest na tych kartach widoczne:)
OdpowiedzUsuń na zawszeJasne,taki mag może sobie stać jako symbol czegoś tam..tylko okultysta powinien wiedzieć co to za narzędzia leżą na tym jego stole;)
Nie można z tych kart tego zetrzeć..
Tylko ile osób siedzących po obu stronach karcianego stolika zdaje sobie z tego sprawę?
Może lepiej zacząć od innej strony? Może zamiast odpowiadać na pytanie 'jak to działa' postarajmy się ustalić 'do czego można tego użyć'? Dlaczego proponuję takie rozwiązanie? Znając przeznaczenie narzędzia, oraz omawiając określony rodzaj jego zastosowania, będziemy mogli prowadzić rzeczowy dialog - bez ustalenia ram będziemy odwoływali się najwyżej do wyobrażeń, a że te jak mniemam mamy różne, podobnie jak doświadczenia, więc miniemy się a nasz dialog będzie formą monologu w towarzystwie partnera po drugiej stronie kabla. Co Ty na to?
OdpowiedzUsuń na zawszeDo czego można użyć tarota?Ciekawe,ale moje wypowiedzi będą zgodne z tytułem i założeniami tego bloga:)
OdpowiedzUsuń na zawszeProszę tylko o jedno:nie używaj porównania z nożem,że można go używać zgodnie z przeznaczeniem i nie zgodnie.Te tarotowe może nie kroją chleba..
Liczyłem na jednoznaczną odpowiedź. Zamiast niej otrzymałem sugestię, którą można odczytać na więcej niż jeden sposób. Trudno jest odnosić się do meritum sprawy, gdy zamiast tego operujemy w sferze domysłów, które jak zaznaczyłem wcześniej, mogą znacząco się różnić w przypadku stron dyskusji. To co robimy? Wyznaczamy ramy? :)
Usuń na zawszeNa jaki temat oczekiwałeś jednoznacznej odpowiedzi?Na temat rozmowy w formie monologu?
OdpowiedzUsuń na zawszeProszę bardzo.Wyobrażenia to właśnie bajkopisarstwo na temat tego wynalazku.
Konkretne to są skutki oddziaływania tego wynalazku na człowieka i o tym jest ten blog.
Ja oczekiwałam,że pokażesz na konkretnych przykładach "jasną stronę" tych kart,a ja się ustosunkuję czy się z tym zgadzam.
Mój monolog może zaczynać się tak:w związku z tym,że trzymałam je w rękach,że opisuję doświadczenia innych,przytaczam ich wypowiedzi,również osób zajmujących się tym wynalazkiem uważam,że szkodzi on nie tylko kieszeni,ale psychice człowieka.
Zgadzam się z W.Sulkigą,że zaciera sumienie,zaburza pojęcie dobra i zła na korzyć zła.
Wprowadza elementy,które człowikowi nie są potrzebne,a wręcz szkodzą.
Zaburzają jego wiarę w cokolwiek,odbiarają nadzieję tam gdzie powinien ją umacniać.
Dostaje gotowe "iluzje" czegoś co później przynosi taki efekt jak w wielu cytowanych wypowiedziach.
Do czego można użyć tego wynalazeku?Na to oczekwiałeś odpowiedzi?
Ten blog jest pisany pod kątem człowieka,a ja uważam,że nie można go użyć z pożytkiem człowiekowi.
Jeśli uważasz inaczej podziel się tą wiedzą.
Powtórzę,nie da się obejść okultystycznych znamion tego wynalazku.
To tak jakbyś otrzymał kartę kredytową i nie wierzył,że istnieje bank,który kiedyś cię rozliczy z tego kredytu.
Karty kredytowej chyba większość osób wie jak się używa i,że trzeba spłacić ten dług.Ten blog opisuje transakcję,wylicza odsetki,pokazuje skutki tego kredytu,nawet jak na początku fajnie się wydaje itd.
Kartą kredytową można wyskrobać szyby w samochodzi w taki mróz,jak ktoś nie ma garażu,ale zniszy się,a kredyt i tak trzeba spłacić.Tylko można kupić za grosze skrobaczkę lub wybudować ogrzewany garaż,jak kto woli i na co kogo stać.
Jak nie ma się samochodu to można jeszcze podrapać się po plecach,ale po co drapać się kartą niewiadomego pochodzenia z okultystycznymi znakami,nie lepiej kupić dobry balsam lub poszukać kogoś poza seansem wróżbiarskim z okultystycznymi kartami kto nie podrapie ale przytuli i nie będzie opowiedał,że trzeba wierzyć w cudowny przekaz kart,że taka osoba kiedyś będzie bo na tych kartach nie ma takiego obrazka..no niech będzie nawet symbolu.
Ramy rozmowy o tym wynalazku?Powtórzę;piszę go w kontekście zagrożeń dla człowieka i tego będę się trzymała.
Sam zakres dotyczący tych kart może być szeroki,choć nie znane jest ich pochodzenie,historia mglista a cała reszta to ogólniki potrzeba do zachęcenia do ich użycia.
Ty pokaż jasną stronę tego wynalazku,a ja się ustosunkuję do tego.
Już sporo napisałam,więc gdybym zaczęłą od począgtku powtarzała bym się męcząco..
Można zacząć od każdej strony,tylko zawsze będę patrzymała pod kątem człowieka,jego dobra,zagrożeń..
OdpowiedzUsuń na zawszeSporo na tym blogu materiałów o "energii",demonach,duchach,jakiejś wiedzy wieków itd.
Można przymknąć oko na to i jeszcze z innej strony zacząć,od tego,że może to być nadprzyrodzona zdolność do przekazywanie przyszłosci czy przeszłości..
Tylko,że trzeba mieć gwarancję,że to czysty przekaz,a tego nie można zagwarantować..
Sam przykład A.Leppera czy A,Majcher pokazuje,że nie wygląda to tak jak w reklamie.
Kto im wytyczał te drogi?A.Lepper wiedział i w czym mu to pomogło uniknąć takieg życia i takiego końca życia..
To smycz,pętla,labirynt i tego rodzaju odniesień będę się trzymała.
Ci co ślepo wypatrują w tych kartach wolności od wszelkich dogmató w wpadają w niewolę większą od tej jaką są w stanie sobie wyobrazić zanim wezmą te karty do ręki lub się do nich zbliżą.
Oczywiście zakres jest różny i zależy od wielu rzeczy..
Dobrze, jestem gościem w Twoich progach, więc przyjmę Twoje zasady. Zacznę od hołubionego przeze mnie obrazu:
Usuń na zawszeCzasami wyobrażam sobie świat, w którym fan szeroko rozumianej ezoteryki dochodzi do wniosku, że chciałby zostać chirurgiem. Gdyby chciał to osiągnąć w taki sam sposób w jaki zajmuje się ezoteryką powinien udać się do sklepu i nabyć:
- skalpel sztuk raz,
- nożyczki sztuk raz (niekoniecznie chirurgiczne),
- igły do szycia oraz nici (ilość dowolna, dodajmy, że zdecydowanie niechirurgiczne),
- podręcznik do anatomii (nie przesadzajmy z fachowością, w gruncie rzeczy może być to encyklopedia do sześciolatka).
I tak przygotowany, nasz świeżo upieczony adept medycyny, po rzuceniu okiem na poglądowy rysunek serca w podręczniku winien móc spokojnie, zdecydowanie i konsekwentnie przystąpić do transplantacji wspomnianego narządu oraz, co rozumie się samo przez się, osiągnąć spektakularny sukces.
Bawi mnie ten obraz niezmiennie i od lat. Czy zgodzisz się z tym, że słusznie bawi? :)
Ok,czyli na razie nie wchodzisz na lód,tylko trzymasz się bandy;)
OdpowiedzUsuń na zawszeRozumiem,że to przykład na to duże doświadczenie tarocisty?:)
Tylko,że transplantologia jest dziedziną medycyny,która jest nauką namacalnie pomagającą człowiekowi ciężko choremu.
Nie wiem czy to właściwy przykład na jakieś twoje założenie,że to cudowny przekaz ten tarot,który można odpowiednio wykorzystać,ale pasuje do tego wynalazku jak rozprucie brzucha kota podczas jakiś ceremoniałów satanistycznych..
Czyli,żeby nauczyć się operować tarotem ludzkie uczucia,myśli czy postępowanie potrzebna jest wiedza i doświadczenie?
Skąd ma płynąć ta wiedza o tarotowej transplantologii?
Czy dobrze rozumiem,że podczas prawidłowo przeprowadzonego seansu następuje transplantacja uczuć,myśli,zachowania itp.na rzecz tarotowego myślenie,czucia i postępowania;)
Domyślam się co kombinujesz,ale tarota można nauczyć się od tarota i to całkiem szybko,tylko po co? O tym jest mój blog.
Do tego narządy są niewiadomego pochodzenia,nie ma gwarancji sterylności.
Czy jakikolwiek, nawet początkujący transplantolog zaryzykowałby życie chorego ciężko człowieka w takim wypadku?
Życie ma się jedno..a jak uważają niektórzy,że nie tylko to kombinujcie,żeby w przyszłym wcieleniu nie zostać jedną z tych postaci z tarotowej tali;)
Artur ja rozumiem co chcesz wyłuskać z tego medium,ale to utopia..
Co nie znaczy,że rozmowa ma się zakończyć,wręcz przeciwnie,choć dziś już uciekam i pozdrawiam
Zasadniczo staram się rozpoznać Twój styl jazdy :) Im dłużej mu się przyglądam z bliska, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nadal jesteś wróżką. Świadczą o tym pospołu styl argumentacji i sposób prowadzenia rozmowy mający oddziaływać głównie (jeśli nie jedynie) na emocje rozmówcy.
Usuń na zawszePozwól więc, że napiszę to samo co poprzednio bez ubarwień. Ludzie sięgający po karty tarota zachowują się zazwyczaj bezmyślnie (barbaryzacja dosięga każdej dziedziny naszego życia, więc nie szczególnie się to rzuca w oczy). Kupują jakąś talię, dorzucają jakąś książkę i stają się wróżkami/wróżami tarocistkami/tarocistami jeszcze w trakcie jej lektury. Tasują, mieszają, przekładają i ciekawie, z wypiekami na twarzy zerkają w karty. Rozkład znaleźli w aneksie na końcu, a znaczenia kart wzięli z treści. Potem robi się już tylko weselej, gdy starają się przełożyć to co rozłożyli na swoją codzienność. I nim się zorientują zrobią sobie krzywdę.
Kilkanaście lat temu widziałem śrubokręt 'made in usa' z napisem na uchwycie 'nie wkładać do uszu'. Wydało mi się to takie naiwne, takie w gruncie rzeczy głupie. Potem popatrzyłem jak zachowują się ludzie kupujący karty w sklepach ezoterycznych. To była dokładnie ta sama skala zdarzenia co spotkanie ze śrubokrętem.
Ps. Wyjaśnijmy sobie jedno. Zajmuję się tarotem, ale nie jestem wróżką, zwłaszcza telewizyjną. Nie sprzedaję 'kart'. Wręcz przeciwnie, popularyzuję je nieodpłatnie. Chcesz sprawdzić jak? Poszukaj swojej starej domeny w notacji .pl ;)
Może powinna w odpowiedzi zostawić tylko uśmieszek;),ale napiszę krótko co o tym sądzę:)
OdpowiedzUsuń na zawszeTo jest właśnie myślę dla ciebie i podobnych denerwujące,że nie odwołuję się wyłącznie do emocji:)
Powinnam się cieszyć z sugestii,że jednak byłam wróżką(mnie nie przeszkadza to określenie;)czy tam tarocistką lub osobą,która miała w ręku tarota;)a nie zakonnicą,która pod wpływem instrukcji jakiegoś księdza pisze nawiedzonego bloga;)
A za czyją przyczyną ludzie sięgający po tarota zachowują się bezmyślnie?Czy różni publikatorzy czy sprzedawcy mają w tym swój udział?
Ja też powiem jasno:jeśli ktoś domyśla się chociaż czym jest tarot niech sobie się nim zajmuje,to jego życie,ale niech nie opowiada dzieciakom lub nieświadomym tego osobom sięgającym po ten wynalazek bajek,bo to nie jest bajka i o tym jest ten blog.
Rozumiem,że z tą domeną to sprawdzian;)
Czy ma jakieś znaczenie kim jestem?
Piszę dla ludzi,którzy zanim zbliżą się do tego wynalazku chcą poznać inną stronę tarota niż ta reklamowana i to tyle:)
Powinnam się ustosunkować do wkładania śrubokręta do ucha,ale się nie ustosunkuję i napiszę tak:jeśli ktoś piszę,że tarot to narzędzie to nawet nie podejrzewa czym jest..
Różni nas podejście. Z mojej perspektywy każde narzędzie, którym ludzie posługują się np. w celu poszerzenia swoich horyzontów mistycznych będzie niebezpieczne (stworzy realne zagrożenie, dla ich życia i zdrowia) dla tych spośród nich, którzy sięgną po nie bez stosownego przygotowania. Weźmy dla przykładu Biblię - jest narzędziem wiary, ale przyniosła ludziom na przestrzeni historii i przynosi nadal tyle samo szkód co pożytku. Historia jej powstawania także nie jest w 100% rozpoznana (teorie gonią się i wykluczają); autorzy w większości nieznani (niezależnie od sugestii zawartych w tytułach ksiąg); dobór ksiąg przypadkowy i nadal toczą się spory nie tylko o kanoniczność kropek, przecinków, czy ustępów, ale o całe księgi. A mimo to ludzie sięgają po nią nieustannie i upadają pod jej ciężarem. Pamiętam to doskonale z zajęć w jednym ze szpitali neuropsychiatrycznych w Warszawie. Nie spotkałem tam żadnego tarocisty za to całą masę chorych za 'jej przyczyną' ludzi - bożych szaleńców - jak ich nazywaliśmy. Czy mimo to jest to księga niebezpieczna?
Usuń na zawszeTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawszeNie powinnaś czy powinieneś podawać takich przykładów jeśli chodzi o szpitale.Po pierwsze nie pokazujesz badań porównawczych,które jako jedyne mogą być miarodajne.
OdpowiedzUsuń na zawszeJa mogę napisać odwrotnie.
Napisałam sporo pod innym postem w komentarzu,więc postaram się napisać krótko:),bo już jakiś skasowałam tak się rozpisałam:)
Dlaczego chcesz koniecznie przekonywać do tarota pod kątem biblii?
To za proste:)Księża zakazują,ja pokażę inaczej:)
Nie można tego oddzielić ze względu na wiarę takiej ilości osób i przyjmowanie,że to grzech:)i nie tylko.
Po co przekonywać w ten sposób.Pokaż co przewyższa ten wynalazek.
Wracając do ram.Tarot jest w ramach i to ten labirynt..
Mam propozycję,w związku z tym,że jakoś się ustosunkowujesz do tego co publikuję na tym blogu podaj link do tej swojej strony gdzie popularyzujesz ten wynalazek.
Z jednej strony da to jakiś może kontrast,a z drugiej może ja się ustosunkuję do tego co tam jest napisane:)
Oboje wiemy, że nie ma wiarygodnych wyników badań w tym względzie (liczyłem w tym względzie na opracowania amerykańskich południowych baptystów, ale nawet oni, tak pewni swego, się nie zdecydowali na ich spreparowanie). Oboje opowiadamy także o własnych, różnych, doświadczeniach. Moje doświadczenie sprowadza się do prostego stwierdzenia:
Usuń na zawszeKażde narzędzie, którego człowiek zdecyduje się użyć do rozwijania własnej duchowości może okazać się niebezpieczne dla niego samego jak i dla jego otoczenia.
Tarot? Oczywiście, że może. Biblia? Ta sama skala zagrożenia. Tylko czego miałoby to dowieść? Że coś jest lepsze lub gorsze, bo to drugie jest inne? :)
Rozumiem, że Ty sama 'przejechałaś się' na kartach. Podobnie cytowane przez Ciebie osoby. Tylko czego to dowodzi, bo na pewno nie zasady, że te karty dla każdego i bez wyjątku muszą okazać się tym samym czym okazały się dla Ciebie.
Ps. Nie widzę problemu w kwestii przekazania adresu mojej strony http://tarot.diariusz.net/wiki/ lub alternatywnie (z wejściem przez podstronę) http://www.prawdaotarocie.pl.
Nie wyjaśniłeś w jaki sposób można rozwinąć swoją duchowość za pomocą tego wynalazku..
OdpowiedzUsuń na zawszeRozumiem, że Ty sama 'przejechałaś się' na kartach. Podobnie cytowane przez Ciebie osoby. Tylko czego to dowodzi, bo na pewno nie zasady, że te karty dla każdego i bez wyjątku muszą okazać się tym samym czym okazały się dla Ciebie.
"Przejechałam czy przejechali się" to niewłaściwe słowo.
Ten blog pokazuje jakie skutki może przynieść zajmowanie się tym medium bądź na jakie zagrożenia z niego wynikają.
Jeśli uważasz,że można się uchronić przed takimi skutkami,to wypunktuj w jakich przypadkach nie ma takich zagrożeń.
Tylko nie zaczynaj od tego,że trzeba poszukać tarocisty,który potrafi posługiwać się nożem lub co lepsze opanował dziedzinę wiedzy pt.transplantologia.
Nie ustosunkuję się do zawartości podanych stron.
Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem 'rozwój duchowości'. Ja traktuję ten termin w kategoriach egzystencjalnych (wpływ nadmiaru lektury dzieł P.Tillicha), co oznacza, że zazwyczaj używam terminów takich jak - samorealizacja, świadomy rozwój, autokreacja czy transgresja.
Usuń na zawszePytasz 'w jaki sposób'? Banalnie - angażując do działania i wykorzystując swój mózg zgodnie z jedną z jego funkcji - do myślenia, uprawiania filozofii, kształtowania światopoglądu.
Pytasz 'w jaki sposób'? Banalnie - angażując do działania i wykorzystując swój mózg zgodnie z jedną z jego funkcji - do myślenia, uprawiania filozofii, kształtowania światopoglądu.
OdpowiedzUsuń na zawszeWiem jak można rozwijać się duchowo.
Zapytałam jak karty tarota powodują,że rozwijasz się duchowo?
Tak,chociażby na podstawie jakiejkolwiek karty.Jaką tam lubisz najbardziej:)
Według mnie ten labirynt czyni stagnację a nie rozwija,ale mogę się mylić:)Po prostu udowodnij,że się mylę.
Zajmując się tarotem uważam,że czujemy się jak w zakorkowanej butelce,ale przecież nie każdy lubi świeże powietrze:)
Bardzo mi się podoba ten termin transplantacji.Tylko,że z wielu przyczyn,o których już pisałam nie przystaje do rzeczywistości.
Ba nie przystaje również do rzeczywistości jaką chce większość osób kreować i w jakiej żyć.
Po co więc przeszczepiać te organy tarotowe do takich organizmów?
Jesteś pewien,że się przyjmą?Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
A jeśli się nie przyjmą,to co wtedy?
Jakie muszą zaistnieć okoliczności,żeby się przyjęły?
Do osób,które zajmują się tym wynalazkiem przychodzą zazwyczaj dorosłe osoby,które mają już jakieś doświadczenia,jakąś wizję swojego życia,są tak wychowani a nie inaczej,wierzą lub nie wierzą w coś tam,kogoś tam,ich psychika jest już jakoś ukształtowana,emocje lub rozsądek kieruje ich działaniami.
Patrzą na otaczający świat nie z perspektywy świata narysowanego na tym wynalazku,ale jak już wspominałam,mózg człowieka odbiera świat poprzez iluzję itd.
W takim razie jak dokonać transplantacji "tarotowych organów" w taki organizm,żeby się przyjął?:)
Jakie mają przygotowanie i wiedzę te osoby chcące dokonywać tej transplantacji?
Czy te organy są na pewno sterylnie czyste,albo przynajmniej można je wysterylizować;)?
Do tego,też już wspomniałam nie ma gwarancji i to nie tylko chodzi o jego pochodzenia,ale wiele innych rzeczy, o których piszą ci co się nim zajmowali,że temu organizmowi jest to potrzebne i,że operacja się uda.Jeśli się nie uda wychodzi tak jak w wypowiedziach na tym blogu.
Uważam,że lepiej żyć iluzją wolności niż w niewoli tych kartonowych obrazów.
Na czym ta niewola polega?O tym jest ten blog.
Oczywiście w takim wypadku trzeba brać pod uwagę fakt,że opinie,również takie jak nauczyciela tarota zacytowane na tym blogu są nieprawdziwe i to udowodnić..
Usuń na zawszeNic 'samo przez się' nie sprawia niczego. Przeświadczenie, że coś może tak działać traktuję jak wyraz magicznego myślenia, magicznego tłumaczenia rzeczywistości. W tym znaczeniu i przy takim podejściu 'tarot nie sprawia', że rozwijam się duchowo. Tak samo jak nie przyczyni się do tego modlitwa, post, udział w praktykach religijnych, medytacja, lektura ksiąg świętych ani żadna inna czynność. To wszystko to jedynie narzędzi, których używanie może pomóc człowiekowi samemu czuć, myśleć, rozumować; których używanie może człowieka zainspirować do odczuwania, przemyślenia, chęci zrozumienia. Samo narzędzie i człowiek nie wystarczając - istotny jest także moment - gdy spotykają się te trzy efekty są jakie są - raz lepsze, raz gorsze, mniej lub bardziej pożyteczne. Jakie w moim przypadku? Dałem Ci wgląd w sposób, w jaki pracowałem przy użyciu kart, w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy - masz więc możliwość przyjrzenia się i wyrobienia sobie opinii.
OdpowiedzUsuń na zawszePs. Opiniami autorytetów, które lubisz cytować bym się jednak nie kierował (będąc na Twoim miejscu). Regularnie, i z lubością, cytujesz J.W. Suligę i te jego wypowiedzi, które pokrywają się z Twoimi poglądami. Zapominasz jednakże, i nie przekazujesz informacji o tym, iż wrócił on do kart po tym wszystkim co o nich napisał. Obecnie prowadzi kursy tarotowe na bardzo dobrym poziomie :)
Nie z lubością:)Wspomniałam w jakimś poście,że ta osoba wróciła do zajmowania się tarotem.To potwierdza wiele z tego co zawarte jest na tym blogu.
OdpowiedzUsuń na zawszeNie powinnam i nie będę domniemać dlaczego,ale na własny użytek domniemam,na podstawie tego materiału radiowego..
Cały czas posługujesz się terminem-narzędzie.Tarot to konkret.
Narzędzia używasz przy pomocy swojej lub innej siły.
Jakiej siły używa się do rozkładania tarota?
Tylko nie trywializuj,że rąk:)
Siły magicznej.Zarówno ja,jak wspomniana przez ciebie osoba mówimy,że tarot jest magią.
Tylko,że ta magia nie przynosi człowiekowi nic dobrego,a wręcz bardzo często szkodzi..
Nie odczuwasz,że dostajesz gotowce,stajesz się pod wpływem tego medium osobą,która coraz mniej samodzielnie myśli..
Tarot nie mówi o uczuciach,myśleniu,rozumowaniu..
On pokazuje jak jest,było lub będzie.
Za sprawą czego?
Jakie czynniki wpływają na to,że nie wszystko "się sprawdza"?
A to już skomplikowane i o tym też jest ten blog.
Nie ustosunkuję się do zawartości twojej strony,bo choć wspomniałeś,ze nie mają te twoje opisy kart znaczenia wróżebnego to różnią się od moich.
To wszystko można przeczytać gdzie indziej,w bezpieczniejszych miejscach,nie wyczytać z tarota..
Wiele osób by chciało,żeby szóstaka mieczy znaczyła,że nie należy się przywiązywać do tego co mamy..
Zauważyłem, że wiele osób ubiera te karty w magię. Tyle, że nieustanne powtarzanie 'to jest magia', lub 'za tymi kartami stoi magia' nie czyni tego zdania prawdziwym w sensie obiektywnym. Tyle samo magii było w tym co robił, utrwalony przez Kornela Makuszyńskiego, dr Tadeusz Gabryszewski, gdy mawiał:
Usuń na zawsze"Weźmiesz, bracie, czarną kurę. Nie może być ani biała, ani czerwona, tylko czarna! Niech ją baba zarżnie o świtaniu, a potem niech splunie za siebie trzy razy pod wiatr. Potem niech ją warzy, a kiedy zmięknie, niech ją podzieli na trzy części i trzy razy niech ci da do zjedzenia. Ale nim ją, bracie, zjesz, powiedz przy tym: „Twoje zdrowie, moje zdrowie!” A kiedy już zjesz wszystkie kury, będziesz zdrów jak sam pan starosta (!)."
- lub gdy przepisywał leki i ustalał dawkowanie oraz godziny zażycia:
"Pierwszy raz — mówił — zażyjesz, kiedy rano zadzwonią w kościele. „Wtedy to najbardziej pomaga. Potem patrz, kiedy dzieci idą do szkoły. Wtedy stań tyłem do słońca i znowu zażyj proszek. Trzeci raz wtedy połkniesz, kiedy warszawski pociąg będzie dojeżdżał do Poronina!"
Czy działało? Głodny, niedożywionych góral stawał na nogi, gdy przez kilka dni odżywiał się systematycznie. Leki zażywane systematycznie też działały lepiej niż te, których się nie zażywa. Do tego nuta 'niesamowitości', która lepiej przemawiała do prostych ludzi niż artykuł np.w "Medical Science Monitor" :)
Jak to się ma do kart? Niektórzy ludzie w sprawach banalnych potrzebują magii. I wyczarowują ją znajdując tam, gdzie jej nie ma i nigdy nie było. Tak jest z tarotem. Jest on tylko narzędziem (pospolitym, ludowym, prostym), co do którego sporej ilości szarlatanów udało się przekonać jeszcze większe grono naiwnych, że kryje się w nim magia pochodząca jeszcze od faraonów ;) Reszta jest już tylko tworem umysłu naiwnych ;)
Ps. Wspomniany J.W.S. jest tego świetnym przykładem. W pierwszych wydaniach swoich książek sporo miejsca poświęcił 'magicznemu' pochodzeniu kart. Po wydaniu opracowania Rafała T. Prinke analizującego historię kart tarota (analiza naukowa) zaczął powoli zmieniać zdanie - w obecnych wznowieniach znajdują się stosowne uzupełnienia pozbawione pierwotnej 'magii'.
Powiem ci,że trochę się zawiodłam się na tej naszej rozmowie.Miałam nadzieję na dyskusję na podstawie samego tarota.
OdpowiedzUsuń na zawszeMożesz oczywiście nie odpowiadać na moje pytania..
Piszesz poprzednio takie zdanie:
Nic 'samo przez się' nie sprawia niczego. Przeświadczenie, że coś może tak działać traktuję jak wyraz magicznego myślenia, magicznego tłumaczenia rzeczywistości..
A później piszesz taki wywód jak powyżej.
Ja rozumiem,ale "filozofowanie"wokół sedna do niczego nie prowadzi.
Rafał Prinke jest anglistą,historykiem i jego dzieje tarota mają się nijak do treści mojego bloga.J.W.Suliga może raz mówić tak,innym inaczej, to jego sprawa,ja będę się trzymała zawartości tego bloga..
Widzę,że tarot dla ciebie stanowi jeszcze dużą tajemnicę.
Dla mnie na pewno też.
Mnie pokazał to co pokazał.Tobie jeszcze widzę niewiele,ale nie będę ci udzielała rad,bo ani tego nie chcesz ani ja nie powinnam wiedząc dokąd on prowadzi.
Jeśli szukasz samotności,jakiejś wiedzy,która przyniesie ci izolację od ludzi,którzy tego nie zrozumieją to twój wybór.
Przekonasz się o czym mówię kiedyś.
Jeśli porównujesz ten wynalazek z pospolitym narzędziem to znaczy,że nawet nie wyczuwasz rozkładając te karty,że to określenie nie przystaje w żaden sposób do tarota.
To co proponuje, uwierz mi tarot nie przynosi ani szczęścia ani radości,ani takiej wiedzy,żeby być z niej dumnym.Wiem o czym mówię.
Mam nadzieję,że się nie obraziłeś:)Napisałeś kilka ciekawych rzeczy,ale to daleko od sedna sprawy.
Wiem co ludzi kręci w tarocie,ale za to trzeba zapłacić wysoką cenę.Trochę o tym napisałam w poście "Tarot-tatuaż na duszy",ale to tylko zajawka..
Nie pomyśl,bo to nie jest moją intencją,że się wywyższam.To nie o to chodzi,na pewno jestem od ciebie starsza i może potrafiłam jeszcze zachować dystans,choć o to nie jest łatwo trzymając te karty w ręku..
Urokiem narzędzia, o którym rozmawiamy, jest to, że każdy może używać go inaczej, w innym celu, z innymi intencjami, z odmienną podbudową (w tym mistyką). To iż dla mnie karty te są czymś innym niż były, i są, dla Ciebie, nie czyni ani Twojego, ani mojego, zdania ważniejszym, głębszym, istotniejszym, finalnie zaś obiektywnym. Mamy zwyczajnie różne zdania, obydwa równie uprawnione. Ty swoje narzędzie odziałaś w magię, tajemnicę, wiedzę 'skądś', i ostatecznie stało się ono dla Ciebie źródłem lęku, siedliskiem demonów, źródłem mrocznym i zgubnym. Dla mnie jest narzędziem rozwoju duchowego, ani jasnym, ani ciemnym - po prostu narzędziem (jednym z wielu, których używam).
Usuń na zawszeI Ty i ja wybraliśmy czego chcemy -- a oboje chcieliśmy rzeczy różnych. Każde z nas samo zdecydowało jakimi chciałoby te karty widzieć. Dla mnie, jak napisałem już wcześniej, od ponad dwudziestu lat, karty te są nadal tak samo użytecznym narzędziem. Dla Ciebie stały się tym, czym się stały. I nie można mieć o to nikogo pretensji. Każde z nas dostało przecież to czego chciało, to czego oczekiwało. Będąc psychologiem wiesz z pewnością, że źródłem tego 'daru' byliśmy dla nas my sami.
Ps. Nie żongluj proszę kwestią wieku. Jeśli chcesz koniecznie ... nie ma sprawy. Napisz ile masz lat. Napisz ile czasu używałaś kart nim dopadł Cię stres związany ze złamaniem tabu wieszczenia. Chętnie odwdzięczę się tym samym :)
Nie potrzebnie się irytujesz,przecież zaznaczyłam,że napisałeś kilka ciekawych rzeczy,a wiem,że na pytania przeze mnie stawiane nie łatwo odpowiedzieć.Nie z braku doświadczenia,jakiejś wiedzy,tylko po prostu nie łatwo.
OdpowiedzUsuń na zawsze"Ty swoje narzędzie odziałaś w magię, tajemnicę, wiedzę 'skądś', i ostatecznie stało się ono dla Ciebie źródłem lęku, siedliskiem demonów, źródłem mrocznym i zgubnym.."
Nigdzie nie napisałam,że stało się siedliskiem demonów.Przytaczam takie wypowiedzi,swojego zdania nie ujawniałam.
To i lęki to twoja nadinterpretacja:)
"Napisz ile czasu używałaś kart nim dopadł Cię stres związany ze złamaniem tabu wieszczenia."
Myślisz,że to przez,jak to określiłeś stres związany ze złamaniem tabu wieszczenia?
To o co coś innego chodzi,choć o tym strasie możemy porozmawiać.
Ale czyżbyś skłaniał się ku opinii,że to nie drogi,ścieżki,pomoc,rada,terapia,tylko wieszczenie?
To chodzi o pierwiastek,może to słowo nieodpowiednie,ale podoba mi się,jaki przekazywany jest podczas seansu przez osoby go przeprowadzające.
Ufasz tym kartom i z tego co zrozumiałam ufasz sobie,z tego zaś wynika ku jakiej opcji,że tak się też nie odpowiednio wyrażę:)się skłaniasz,ale tak jak już napisałam to nie jest takie proste w wielu przypadkach podczas seansów i wiele napisałam o tym na tym blogu.
Tego nie da się udowodnić i oddzielić,a to by znaczyło,że w jakimś stopniu sam seans,to co się mówi,to w jakim stanie świadomości są osoby i kilka innych czynników ma wpływ na to "wieszczenie".
Też o tym pisałam.
Mam nadzieję,że to zrozumiałeś,bo to nie każdy rozumie..
Dodatkowo powinieneś zrozumieć jedną rzecz zanim się w jakimś stopniu zirytujesz jeśli chodzi o wiedzę czy doświadczenie,ja u ciebie tego nie umniejszam,ale przytaczam wypowiedzi,stawiam tezy,a przede wszystkim zadaję pytania..
Jak widać na tym przykładzie nie stronię od dyskusji,a wręcz przeciwnie,ale przecież rozumiesz,że czekam na odpowiedzi na te pytania i to odpowiedzi,które podważą jasno to co przytaczam bądź piszę..
Zdaję sobie sprawę i to nie znaczy zarozumiałość,że wiele z tych pytań jest bardzo trafnych..
Irytacja to duże słowo i całkowicie nieadekwatne. Zacznę więc od końca.
Usuń na zawszeDobrze się stało, iż zmitygowałaś się w kwestii wieku biologicznego jako miernika dojrzałości umysłowej i intelektualnej i nie pociągnęłaś tego wątku.
Dobrze się stało, że finalnie napisałaś jasno, że na tym blogu nie przedstawiłaś nigdy własnego zdania w kwestii tego czym są i były dla Ciebie karty. Czytając to co piszesz od początku skłaniałem się ku tezie, iż serwis ten jest ... swoistą prowokacją obliczoną na wywołanie zainteresowania obiektem krytyki - brakowało mi bowiem w nim jakichkolwiek cech indywidualizujących treść - zaś same pytania są zbyt tendencyjne (to dobre słowo) aby można je było uznać za przykład faktycznej troski.
Wróćmy do irytacji. Czy irytują Cię anonimowi ludzie? Mnie nie, zwłaszcza gdy wiem, że w tym co robią nie chodzi o wymianę doświadczeń, ale o klasyczny eksperyment socjologiczny :)
Powtórzę:miałam nadzieję,na poważną dyskusję o tym wynalazku,a nie o około tarotowych spekulacjach po co piszę tego bloga.
OdpowiedzUsuń na zawszeMasz do tego prawo,żeby odbierać tego bloga tak jak odbierasz,ale obiektywnie zupełnie wygląda to inaczej.
Poświęcam swój czas nie po to,żeby kogokolwiek prowokować i nie bardzo rozumiem zdanie"zytając to co piszesz od początku skłaniałem się ku tezie, iż serwis ten jest ... swoistą prowokacją obliczoną na wywołanie zainteresowania obiektem krytyki - brakowało mi bowiem w nim jakichkolwiek cech indywidualizujących treść".
Czy mam rozumieć z tego,że reklamuję tarota czy cytowane na tym blogu osoby:?
Nie wiem jak dokładnie czytałeś tego bloga,ale oprócz pytań jest mnóstwo rzeczy,których nie tylko nie ma gdzie indziej,ale dają obraz zdecydowanie innych ostrzeżeń niż można znaleźć na stronach m.in związanych z kościołem.Jest wiele rzeczy,które wyjaśniają-pecha,przyczepienie się różności,osłabienie,tzw.pecha,złowieszczość tego wynalazku,pustki,samotności,lęku itd.
Na tym blogu są teksty,podparte bardzo mocnymi wypowiedziami o samotności,pustce,izolacji itd.
Wskaż mi miejsca gdzie można znaleźć choćby podobne ostrzeżenia?
Tendencyjne pytania?
A jakie pytanie byś zadał jeśli chodzi o "osłabienie" ludzi po kontakcie z tym wynalazkiem,jak nie takie- jak są ci ludzie chronienie,jeśli same osoby zajmujące się tym medium nie potrafią często sobie z tym poradzić (są to wypowiedzi z miejsc rozmów o tarocie)?
Tarot jest tajemnicą,więc wielokrotnie podkreślałam,że ten blog zajmuje się skutkiem,a tylko wskazuje pewne drogi dochodzenia do takich skutków jak wiele wypowiedzi na nim zacytowanych.
"Dobrze się stało, że finalnie napisałaś jasno, że na tym blogu nie przedstawiłaś nigdy własnego zdania w kwestii tego czym są i były dla Ciebie karty".
To duże niezrozumienie tego co piszę,tu w komentarzach i na blogu.
Napisałam tylko,że nie ustosunkowałam się m.in do kwestii demonów stojących za tym medium.
Te karty dla mnie są tym o czym piszę.Wszystko o czym piszę zobaczyłam na własne oczy i cytuję osoby,które też zobaczyły wiele podobnych rzeczy,choć nie rozumieją jak to się stało.
Wyjaśniłam bardzo wiele rzeczy z tego o czym one piszę i co ja zobaczyłam.
Jeśli ta dyskusja będzie zmierzają w kierunku,delikatnie się wyrażę sugerowania przez ciebie zupełnie nie przystających rzeczy jakie zawiera ten blog,nadinterpretacji to nie ma sensu,bo ja nie będę w nich pisała tego co już zawarłam do tej pory na swoim blogu.
Właściwie nie odpowiedziałeś na żadne pytanie dotyczące tarota,nie ustosunkowałeś się do wielu rzeczy o jakich piszę lub mówią osoby cytowane,a jak to ogólnikami.Ja to rozumiem,ten wynalazek jest tajemnicą i o to nie jest łatwo,ale nie atakuj mnie tylko dlatego,że coś jest trudno wyjaśnić.
I jeszcze na koniec-"zaś same pytania są zbyt tendencyjne (to dobre słowo) aby można je było uznać za przykład faktycznej troski".
OdpowiedzUsuń na zawszeNa tym blogu nie ma samych pytań,w większości są przykłady zagrożeń i ich wyjaśnienie.
Nie sprowokujesz mnie tym zdaniem:)Tego bloga piszę z uczciwości i nie jesteś w stanie pokazać jakichkolwiek korzyści poza uczciwością pokazania tego co zobaczyłam,co widzieli inni i przed czym ostrzegam ja i inni..
Sam piszesz,że trzeba być dojrzałym i poukładanym,żeby zająć się tym wynalazkiem,a ja uważam,że to błędne założeniu,już w wypadku twojego słusznego przykładu o transplantacji.Jak masz poukładane to ci poukłada po swojemu,jak jesteś dojrzały to sprowadzi cię do psychiki dziecka po pewnym czasie,żeby..
Ja tam mogę na temat tego wynalazku rozmawiać godzinami,pokazał mi tak dużo,że dam radę,ale nie odpowiadając na takie komentarze,bo nie tylko są nieprawdziwe ale donikąd nie prowadzą jeśli chodzi o założenia tego bloga i jego treść.
Powiem ci,że nie wiem co miałeś na celu pisząc ten komentarz,ale dodam,że nie wezmę do ręki nigdy tych kart i to nie chodzi o lęk,,ale o to wszystko o czym piszę i ostrzegam na tym blogu..
Ten blog nie jest dla wszystkich,jest dla tych,którzy chcą znać ten wynalazek z tej strony..
Nie zadam ci pytania,po sugestii na pewnym forum czy pytałeś te swoje karty o co chodzi z tym blogiem,bo mnie już od kilku lat nie interesują odpowiedzi tego medium.
Powodują też i może o tym napiszę szerzej w jakimś poście utratę ciekawości.
Sugerujesz,że ten blog jest reklamą tarota?Dla mojej działalności czy innych,którzy pobiegną kupić te karty?:)
Nie mogę tego nie brać pod uwagę(choć oprócz siebie,tego jestem pewna),ale to tak jak jakiekolwiek ostrzeżenie jeśli chodzi o papierosy,narkotyki,alkohol itd.
Spotkałam się na różnych forach z wypowiedziami tak wielu młodych osób mądrymi,dojrzałymi,że jestem spokojna o to działanie uboczne mojego bloga..
Napisałam sporo,a powinnam napisać tylko tyle-;)Próbujesz różnych metod;)Tylko kłębek ci się schował głęboko:)Mam nadzieję,że masz poczucie humoru i się nie obrazisz:)Przecież umieściłam twój komentarz z adresem twojej strony:)Miłego dnia:)
OdpowiedzUsuń na zawsze